Drogie małe szkoły – polityka kontra ekonomia




Subwencja oświatowa teoretycznie powinna wystarczyć na pokrycie kosztów funkcjonowania szkół i przedszkoli na danym terenie. Tymczasem tylko w tym roku Urząd Miejski w Kolbuszowej musi dołożyć do niej aż 18 milionów złotych.

Problem jest poważny, bo 18 000 000 zł dla niezbyt bogatej gminy, jaką jest Kolbuszowa, to potężna wyrwa w budżecie (około 12 procent wszystkich wydatków). Gdyby te środki zostały w kasie Urzędu Miejskiego, można byłoby zrealizować wiele inwestycji; choćby w kanalizację, której budowa w niemałej części odbywa się kosztem wyższych rachunków dla mieszkańców za ścieki i wodę.




Niż demograficzny

Kolbuszowianie czekają również na przebudowę dróg i ulic, uzbrajanie działek i wiele innych przedsięwzięć, które można byłoby zrealizować gdyby gmina nie dokładała tyle milionów do oświaty.

Dlaczego? Głównie przez małe wiejskie szkoły, w których często uczy się po kilkoro dzieci w klasach. O likwidacji tych placówek bądź przekazaniu ich lokalnym stowarzyszeniom mówi się od lat, ale za każdym razem aspekt społeczny i rachunek polityczny przeważają nad ekonomią.

Tymczasem problem eskaluje,bowiem niż demograficzny wcale się nie zmniejsza, potęguje go emigracja, często ludzi młodych. Poza tym zdarza się, że mieszkańcy terenów wiejskich wolą edukować swoje dzieci w mieście niż zostawiać je w podstawówce w swej rodzinnej miejscowości.

W efekcie są szkoły, które przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia już dawno powinny zostać zlikwidowane. Najczęściej mówi się o podstawówkach w Bukowcu, Zarębkach i Domatkowie. Ale są też inne, do których gmina dokłada. W sumie 18 milionów złotych rocznie.




Złe gospodarowanie?

Problem ten został poruszony na ostatniej sesji Rady Miejskiej, podczas uchwalania budżetu gminy na 2021 rok. Głos w tej sprawie zabrał Krzysztof Wójcicki, wiceprzewodniczący rady:

Kolbuszowska gastronomia nie zapłaci podatków?

– Mamy 37 mln zł długów, w tym roku dojdzie kolejnych 8 mln zł. Wiemy, z czego to wynika. Z niedoszacowania finansowania oświaty. Rozmawiałem ze skarbnikiem Urzędu Miejskiego w Tomaszowie Lubelskim. Zapytałem go jak u nich wygląda sytuacja z oświatą. Usłyszałem, że dokładają do niej bardzo dużo, bo 8 mln zł, głównie przez przedszkola. Odpowiedziałem, że chyba nie dużo, bo my aż 18 mln zł. On na to, że pewnie mamy coś źle zorganizowane.

– Subwencja oświatowa jest tak liczona, aby w klasie było 20 uczniów. Jeśli my utrzymujemy szkoły, w których mamy po 4-5 uczniów, to nie jesteśmy w stanie zbliżyć się do poziomu Tomaszowa Lubelskiego, nie mówiąc o zamknięciu się w subwencji. Generalnie mamy dwa problemy: szkołę specjalną, którą prowadzimy w imieniu starosty, oraz małe szkółki. Będę zachęcał do tego, abyśmy jednak poszukali jakiegoś rozwiązania.




System funkcjonowania oświaty skrytykował również radny Michał Karkut, który z tego też powodu głosował przeciwko budżetowi gminy na ten rok:

– Uważam, że los dał nam teraz idealny moment (zdalne nauczanie w szkołach – od red.) na to, żeby pomyśleć nad reformą szkolnictwa w gminie. Dzięki temu zaoszczędzić masę pieniędzy na inwestycje w latach kolejnych. Brakuje mi odważnej decyzji w tej sprawie.

Mieszkańcy na “nie”

Burmistrz Jan Zuba tłumaczy, że aż trzykrotnie spotkał się z mieszkańcami wsi, w których funkcjonują małe „deficytowe” placówki oświatowe.

– Za każdym razem słyszałem od ludzi: „Zostawcie nam szkołę, bo to jedyne co nam jeszcze zostało. Jeżeli jej nie będzie, to nasza wieś zostanie zdegradowana”. Chcę przypomnieć, że również Rada Miejska za każdym razem była za utrzymaniem tych placówek.




– Ostatnim przykładem tego było głosowanie w sprawie sieci szkół w czasie, kiedy były likwidowane gimnazja. Zaproponowaliśmy utworzenie klas 0-4 w małych wioskach i transport starszych uczniów do większych szkół. Ale rada wówczas na to nie wyraziła zgody, szanując także stanowisko mieszkańców, swoich wyborców. Stąd nie podejmowaliśmy już więcej działań, które z góry byłyby skazane na niepowodzenie.

Małe szkoły zostają?

Burmistrz twierdzi, że likwidacja małych szkół nie rozwiąże problemu niedoszacowania oświaty.

– Nas przeraża te 18 mln zł, które dokładamy do oświaty, ale gdybyśmy tę kwotę rozłożyli na poszczególne składowe, to okaże się, ze do szkół dokładamy nie więcej niż 5 mln zł – przekonuje. – Nie zgodzę się z tym, że wystarczy 20 uczniów w każdej klasie, aby zamknąć się w subwencji oświatowej. To nieprawda. To nie pokryje nawet wynagrodzeń nauczycieli. A gdzie stołówka szkolna, świetlica, biblioteka, obsługa administracyjna, pozostali pracownicy?

– W Kolbuszowej mamy dwie duże szkoły, w których klasy przekraczają 20 osób. I do obu dokładamy 2,8 mln zł. Jeśli likwidujemy małe placówki, to na dzień dobry tracimy 30 procent subwencji. Dodatkowo o ok. 500 tys. zwiększamy koszty związane z dowozem uczniów, za który już dziś płacimy 800 tys. zł. Musielibyśmy też zwiększyć wydatki w dużych szkołach, bo przybyłoby klas i musielibyśmy zatrudnić nauczycieli.




A więc te iluzoryczne korzyści finansowe z tytułu likwidacji małych szkół na pewno nie są warte tych strat, które spowodowalibyśmy w lokalnych społecznościach.

2 Komentarze

  1. Jaki jest sens utrzymywania szkoły w każdej małej wiosce, ma malutki Bukowiec, ma średni Domatków, mają średnie Zarębki, ma Werynia…. Ludzie te wioski są tak blisko siebie że spokojnie możnaby Domatków i Bukowiec wysłać wioskę dalej do Kupna, a Zarębki do Kolbuszowej lub Weryni… Burmistrz nie likwiduje, bo zostanie za to zbliżany orzez ciemny wiejski lud… tylko szkoda, że Pan Burmistrz nie ma planu na rządzenie gminą i dla swojego następcy zostawia gnój… Kochamy za to bedradnego Pana Zubę

  2. Wójcicki rękami Zuby chce zamknąć małe szkoły. Za kilka lat powie że to nie on tylko Zuba. Niech pojedzie na spotkanie wiejskie do Przeborza, zarębek, domatkowa, Bukowca, weryni i powie ludziom, że trzeba zamknąć ich szkoły, to go na taczkach wywiozą. Mieszkańcy tych miejscowości są też pełnoprawnymi mieszkańcami tej gminy i mają prawo do szkół w swojej miejscowości. Swoją drogą ciekawa ma taktykę jeśli faktycznie chce startować na burmistrza, zrazić do siebie mieszkańców wsi, istny geniusz. Nie można wszystkiego przekładać na pieniądze, do biblioteki i MDK dokładamy ok 3 milionów rocznie, więc też trzeba je zamknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.