Na listach poparcia referendum w powiecie kolbuszowskim miało znaleźć się sześć podpisów przypisanych osobom zmarłym. Pełnomocnik inicjatorów Tomasz Rzeszutek poinformował, że sprawa została przekazana organom ścigania. Podkreślił jednocześnie, że zakwestionowane wpisy nie zagroziły przeprowadzeniu głosowania.
Do Krajowego Biura Wyborczego przekazano 6687 podpisów na listach poparcia dla referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu w Kolbuszowej. Po zakończeniu weryfikacji za prawidłowe uznano 5258 z nich. Wymagane minimum wynosiło 5 tysięcy.
Ponad 1400 podpisów
Różnica między liczbą złożonych i prawidłowo zweryfikowanych podpisów wyniosła 1429. Tomasz Rzeszutek przekonuje, że komitet spodziewał się odrzucenia części wpisów.
Przyczyną zakwestionowania podpisu może być między innymi brak uprawnienia do głosowania na terenie powiatu, błędnie podane dane, nieczytelny wpis albo jego powtórzenie.
Najwięcej emocji wzbudziła informacja o sześciu podpisach związanych z osobami, które… nie żyły w chwili prowadzenia zbiórki.
Wyjaśnienie okoliczności ich umieszczenia na listach należy obecnie do właściwych organów.
Powiat odcina się od sprawy
Władze powiatu podkreślają, że nie miały dostępu do wykazów poparcia i ich nie sprawdzały. Weryfikację prowadził komisarz wyborczy.
Starostwo zaznacza również, że mimo wykrytych nieprawidłowości liczba poprawnych podpisów przekroczyła ustawowe minimum. Z tego powodu referendum zostało zarządzone zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Głosowanie 30 sierpnia
Mieszkańcy zdecydują, czy odwołać całą Radę Powiatu. Referendum nie dotyczy bezpośredniego odwołania jednej osoby ani samego starosty.
Do ważności głosowania konieczna jest frekwencja wynosząca co najmniej 14 885 osób.








