60-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego zginął podczas pracy w jednym z zakładów w Mielcu. Mężczyzna został najechany przez potężną ładowarkę. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie przeciwko dwóm osobom.
Tragiczne zdarzenie miało miejsce 11 września 2024 roku. Pokrzywdzony od wielu lat pracował w mieleckiej firmie zajmującej się m.in. produkcją paneli oraz materiałów drewnopochodnych. Zatrudniony był tam od 2005 roku.
Zginął podczas pracy
Tego dnia około godz. 15 pracownik otrzymał polecenie udania się na teren torowiska, które było oddalone o około 300 metrów. Wraz z kolegą miał tam posprzątać wagony.
Po wykonaniu zadania 60-latek wracał już sam do swojego stanowiska. Przechodził przez plac przyjęcia drewna. Wtedy doszło do tragedii.
Mężczyznę najechała ładowarka Volvo. Operator maszyny, jadąc z podniesioną i napełnioną łyżką, miał mocno ograniczone pole widzenia.
Około godz. 16 kierowca zauważył leżącego pracownika i próbował udzielić mu pierwszej pomocy. Na miejsce wezwano służby. Życia mężczyzny, niestety, nie udało się uratować.
Czy operator ładowarki mógł zobaczyć 60-latka?
To była jedna z kwestii szczegółowo badanych podczas śledztwa.
Biegły ustalił, że ładowarka była sprawna technicznie. Z kolei eksperyment wykazał, że z miejsca operatora widoczność była ograniczona do tego stopnia, że kierowca nie miał możliwości zauważenia człowieka przed pojazdem. 60-latek nie był też widoczny w kamerze maszyny.
Według biegłych nie można wykazać, aby operator ładowarki naruszył zasady bezpieczeństwa i swym zachowaniem przyczynił się do wypadku.
Śledczy przyjrzeli się organizacji pracy
Inaczej przedstawiają się ustalenia dotyczące bezpieczeństwa na terenie zakładu.
Biegły z zakresu BHP zwrócił uwagę m.in. na brak wyznaczonych ciągów komunikacyjnych w części magazynu drewna i brak używania lub wyposażenia 60-latka w kamizelkę ostrzegawczą.
Na części terenu nie było także oznakowania ostrzegającego przed poruszającymi się pojazdami i ciężkim sprzętem. Jednocześnie ustalono, że pracownik mógł znaczną część trasy pokonać istniejącymi ciągami dla pieszych.
Co istotne, mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego miał wymagane szkolenia BHP.
Dwie osoby oskarżone. Grozi im do 5 lat więzienia
Po trwającym postępowaniu Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Mielcu. Informację przekazał rzecznik prokuratury, Łukasz Malarski.
Oskarżeni zostali 47-letni mieszkaniec Mielca oraz 53-letni mieszkaniec Radomyśla Wielkiego. W zakładzie pełnili funkcje kierownika placu drewna oraz magazyniera placu przyjęcia drewna.
Prokuratura zarzuca im nieumyślne niedopełnienie obowiązków związanych z bezpieczeństwem podległego pracownika, a w konsekwencji narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne spowodowanie jego śmierci.
Obaj mężczyźni nie przyznali się do zarzucanego im czynu. O ich odpowiedzialności zdecyduje sąd. Grozi im kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Więcej na temat zdarzenia przeczytasz w artykule portalu mieleclokalnie.pl.







