Politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego skomentowali wczoraj na kolbuszowskim Rynku zakończone fiaskiem frekwencyjnym referendum. Nie zabrakło mocnych słów pod adresem europosła Tomasza Buczka. Padła też propozycja „korepetycji” z pozyskiwania dotacji.
Tematem środowej (02.09 konferencji PSL w Kolbuszowej było niedawne referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego.
Ludowcy podkreślali, że nie kwestionują prawa mieszkańców do takiej inicjatywy. Krytykowali jednak sposób prowadzenia kampanii.
PSL w Kolbuszowej
Ich zdaniem w debacie dominowały zarzuty wobec obecnych władz powiatu, natomiast – jak przekonywali politycy PSL – zabrakło konkretnych propozycji dotyczących jego dalszego rozwoju.
Najmocniejsze słowa skierowano pod adresem Tomasza Buczka, europosła Konfederacji i jednego z głównych inicjatorów referendum.
„Poseł udzieli korepetycji”
Dominik Błaszczyk, dyrektor biura posła Adama Dziedzica, przekonywał, że politycy powinni nie tylko krytykować samorząd, ale też wykorzystywać swoje możliwości do zdobywania środków
– Więc tutaj pan poseł Dziedzic z chęcią udzieli posłowi Buczkowi korepetycji, tak aby nie tylko krytykował władze powiatu, ale również zaczął pracować na jego rzecz i pozyskiwać dla powiatu fundusze unijne – powiedział Błaszczyk.
W praktyce przedstawiciele PSL przedstawili więc publiczne zaproszenie Tomasza Buczka na swoiste „szkolenie” dotyczące zdobywania funduszy i wspierania lokalnego samorządu.
W Mielcu podobnie
Kolejnym tematem były pieniądze. Według danych przywołanych podczas konferencji koszt referendum miał wynieść około 450 tys. zł.
Ernest Dąbrowski, dyrektor biura PSL, zestawił tę kwotę z wynagrodzeniem europosła. Wyliczał, że odkładanie 25 tys. zł miesięcznie przez 18 miesięcy pozwoliłoby zgromadzić właśnie 450 tys. zł.
– Za prywatne można, ale szanujmy w końcu pieniądze publiczne – mówił.
Starosta mielecki, Kazimierz Gacek z kolei przypomniał próbę doprowadzenia do referendum w powiecie mieleckim. Tam jednak inicjatorom nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów.
Wśród uczestników konferencji prasowej nie brakowało lokalnych polityków PSL. jednym z nich był Emil Wilk, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, którego referendum dotyczyło bezpośrednio.
Była również Urszula Rzeszut-Baran, przewodnicząca Rady Gminy Dzikowiec.
Tysiące za odwołaniem
Samo referendum w powiecie kolbuszowskim odbyło się w niedzielę, 30 sierpnia. Oficjalne dane pokazują, że uczestniczyły w nim 9393 osoby, czyli 18,92 proc. uprawnionych. Do ważności głosowania potrzebny był udział co najmniej 14 885 sób.
Zabrakło więc 5492 uczestników.
Jednocześnie wynik wśród tych, którzy poszli do urn, był bardzo wyraźny. Za odwołaniem Rady Powiatu zagłosowało 9166 osób, przeciw było 180. Referendum było jednak nieważne z powodu nieosiągnięcia wymaganego progu frekwencji.
Dlatego Rada Powiatu Kolbuszowskiego pozostaje, a wraz z nią starosta Józef Kardyś.









Jeden komentarz
a kto ich do Kolbuszowej zaprosił ? Już niedługo następne wybory znikniecie ze sceny politycznej szybciej niż myślicie !