WOLA RANIŻOWSKA: “Mój mąż został wrobiony w gwałt!” [ZDJĘCIA, WIDEO]







Mąż pani Marii z Woli Raniżowskiej od ponad 9 miesięcy odbywa karę aresztu w Zakładzie Karnym w Załężu. Do odsiedzenia zostały mu jeszcze prawie 2 lata. Jest to kara za gwałt, którego miał dokonać na 37-letniej kobiecie. Tyle, że zdaniem pani Marii do żadnego gwałtu nie doszło. Przekonuje, że jej mąż mógł zostać w niego wrobiony…

Do zdarzenia doszło w nocy 1 października 2019 roku w Woli Raniżowskiej. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej wynika, że około godziny 1 do domu, który samotnie zamieszkiwał 55-letni Bolesław, weszła kobieta. Nie ma dowodu osobistego, ale przedstawia się jako Izabella M.

“Najpierw była u nas”

Razem spożywali alkohol. Potem miało dojść do zbliżenia. Czy był to gwałt? – Nie mam powodów, żeby bronić Bolka, bo nie mieszkamy razem – przyznaje pani Maria. – Kilka lat temu mąż popadł w depresję i zaczął pić. Mamy pięcioro dzieci. W związku z tym zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie, jak zamieszka ze swymi rodzicami. Dochował ich. Nadal tam mieszka. Dom przepisał ma syna.

 – Wracając do tego wydarzenia, zanim ta kobieta poszła do Bolka, była u nas – kontynuuje. – To było po północy. Była pijana. Wszystko nagrał monitoring. Coś szperała przy drzwiach. Następnie kazała synowi prowadzić ją do jednego z mieszkańców wsi, u którego często nocowała. Kiedy Rafał odmówił i zamknął przed nią drzwi, zaczęła się odgrażać: „my się z wami jeszcze policzymy”. Wyciągnęła telefon i gdzieś zadzwoniła. Potem udała się w stronę domu, w którym mieszka mąż.  

Nie wiem, co się potem wydarzyło, bo tam były tylko dwie osoby. W gwałt nie chce mi się jednak wierzyć, bo przecież ona sama do niego przyszła. Zresztą często tak robiła z innymi mężczyznami – zaznacza nasza rozmówczyni. – Następnego dnia, kiedy przyszłam tam oporządzić gospodarstwo, natrafiłam na policjantów, którzy ubrani byli po cywilnemu. Przyjechali tam trzema pojazdami.




Skuli go i wywieźli

Przetrząsali dom, stajnię, garaże, wszystko. Poprosiłam ich o nakaz rewizji. Bezskutecznie. Na schodach siedziała ta niby pokrzywdzona. Towarzyszył jej inny mężczyzna, rzekomo jej obecny partner. Przytulali się. Zeznała później w sądzie, że mocno pokłóciła się z nim, a potem szukała schronienia. Zapytałam, co oni robią na naszej posesji. Nie uzyskałam odpowiedzi. Policjanci oświadczyli tylko, że są prowadzone czynności i ta pani będzie brała w tym udział – relacjonuje.

Podczas przeszukiwania domu funkcjonariusze znaleźli na pierzynie jakieś krople krwi, wycięli więc ten kawałek i rozsypali pierze po całym pokoju. I tak to zostawili. To tak postępuje policja? Z kuchni i z drugiego pokoju wzięli też jakieś koce i jaśki. Nie powiedzieli, w jakim celu. Usłyszałam tylko, że „nad Bolesławem krążą czarne chmury”. Kiedy mąż wrócił z lasu,  skuli kajdankami i wywieźli. Był ubłocony i przemoczony. W takich szmatach go wzięli i tak go trzymają – skarży się.

Mężczyzna trafił do aresztu. Trzy miesiące później śledczy skierowali akt oskarżenia przeciwko Bolesławowi. – Miał on doprowadzić przemocą, polegającą na uderzeniu w twarz i przytrzymaniu, 37-letnią kobietę do obcowania płciowego. Spowodował u niej obrażenia ciała w postaci stłuczenia głowy i krwiaków okularowych, które to obrażenia ciała na okres poniżej siedmiu dni – poinformowała Joanna Kwiatkowska Brandys, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej.

Ślub syna

Dokładnie 27 maja b.r. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej skazał 55-latka na karę dwóch lat i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Orzekł również od oskarżonego na rzecz 37-latki dwa tysiące złotych tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny. – Nie stać nas na adwokata. Ten, którego przydzielono nam z urzędu, nie chce z nami współpracować – mówi pan Maria. – Chcemy się odwołać od tego wyroku i walczyć o sprawiedliwość, ale nie wiemy jak. 




Pierwsze badanie śladów biologicznych Bolka wyszedł „czysty”. Potem jednak zawnioskowano o rozszerzenie badań i podobni coś znaleźli. Ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Nawet gdyby doszło do obcowania płciowego, to nie przemocą, bo przecież ona sama do niego przyszła. Miała prawie 2,5 promila alkoholu. Często nocowała u samotnych mężczyzn. Zresztą jeden ze świadków na rozprawie stwierdził, że „daje dupy za flaszkę wódki”. Ja to wszystko zgłaszam – żali się.

Syn dwukrotnie był u ojca pod więzieniem. Miał zgodę na widzenie. Chciał zostawić mężowi kosmetyki i jakieś ubrania. Usłyszał, że trzeba mieć zgodę na zostawienie paczki. Dlaczego oni tak nas traktują? – pyta z łzami w oczach. – Syn już 4 lipca bierze ślub. Wysłał ojcu zaproszenie i nie wie, czy doszło. Wpisaliśmy Bolka na listę gości wesela. Cały czas mamy nadzieję, że będzie z nami.

Galeria zdjęć









Materiał WIDEO

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.