Wataha psów od dłuższego czasu pojawia się bez nadzoru na ulicach Kolbuszowej. Teraz doszło do dramatycznego zdarzenia. Według relacji mieszkanki zwierzęta wtargnęły nad ranem na prywatną posesję przy ul. Sędziszowskiej i zagryzły jej kota. Wcześniej mieszkańcy informowali o innych tego typu zdarzeniach.
Wczoraj na facebookowej grupie Nasza Kolbuszowa pojawiło się nagranie wideo przedstawiające psy przemieszczające się po mieście bez opieki.
Wymieniła m.in. ulice: Zieloną, Piłsudskiego, Obrońców Pokoju, Jana Pawła II oraz Rynek. Teraz sytuacja stała się poważniejsza.
Wataha zagryzła kota?
Do zdarzenia miało dojść wczoraj około godz. 4 rano przy ulicy Sędziszowskiej.
– Na moją posesję wbiegła wataha psów i zagryzły mojego kota – relacjonuje mieszkanka.
Zwierzęta miały wejść bez problemu na prywatny teren. Kobieta obawia się, że kolejne podobne zdarzenie może mieć poważniejsze konsekwencje.
Sprawa watahy, według jej relacji, została już zgłoszona odpowiednim służbom.

„Psy mnie zaatakowały”
Nie jest to jedyna niepokojąca relacja. Pani Anna opisuje sytuację, do której również miało dojść przy ul. Sędziszowskiej. Twierdzi, że została zaatakowana przez grupę psów, gdy jechała rowerem.
Według jej relacji z pomocą przyszedł kierowca samochodu, który zajechał zwierzętom drogę. Dzięki temu kobieta mogła spokojnie odjechać.
Mieszkańcy zwracają uwagę na dzieci samodzielnie chodzące do szkoły, seniorów, rowerzystów i osoby spacerujące ze swoimi zwierzętami.
Zagrożenie dla ludzi?
Zagryzienie kota samo w sobie nie przesądza, że psy zaatakują człowieka. Nie można jednak bagatelizować grupy zwierząt przemieszczających się bez nadzoru, zwłaszcza jeśli pojawiają się relacje o agresywnym zachowaniu wobec ludzi.
Zagrożenie nie musi przy tym oznaczać wyłącznie pogryzienia. Psy wbiegające na jezdnię mogą doprowadzić do groźnego wypadku samochodu lub rowerzysty. Wataha może również zaatakować inne zwierzę prowadzone na smyczy.
Zgłaszano to wcześniej
Sprawą zajmuje się także blog „Kolbuszowski Magiel”. Jego autor informuje o skierowaniu pisma do burmistrza Kolbuszowej oraz przekazaniu go do wiadomości radnym Rady Miejskiej.
Postulat jest szerszy niż samo ukaranie właściciela. Chodzi również o sprawdzenie warunków, w których utrzymywane są psy, ocenę ich stanu przez lekarza weterynarii oraz ustalenie, czy osoba sprawująca nad nimi opiekę jest w stanie właściwie to robić..
Pojawił się również pomysł stworzenia ewidencji interwencji dotyczących psów pozostających bez nadzoru, dzięki której można byłoby dokumentować powtarzające się przypadki w mieście.
Co musi się wydarzyć?
Po śmierci kota pytanie o skuteczność działań staje się jeszcze bardziej aktualne.
Jeżeli te same psy regularnie przemieszczają się po Kolbuszowej bez nadzoru, potrzebne jest ustalenie właściciela, wyjaśnienie sytuacji i skuteczne zabezpieczenie domowych zwierząt.
Nie chodzi o wywoływanie paniki ani publiczne piętnowanie kogokolwiek. Chodzi o to, aby nie czekać na kolejne poważniejsze zdarzenie.



![Wataha psów grasuje po Kolbuszowej. Wdarły się na posesję i zagryzły kota [WIDEO] Nie wilki, a bezpańskie psy zagryzły daniele w gminie Majdan Królewski?](https://kolbuszowalokalnie.pl/wp-content/uploads/2023/02/34-pies-bez-znaku-1280x720-1-768x432.jpg)





Jeden komentarz
To jest natura silniejszy zjada słabszego jak jest głodny, to są zwierzęta takie jest ich prawo! Tak było jest i będzie , trzeba się przyzwyczaić!