To była jedna z tych interwencji, o których mówiła cała Polska. Nocny pościg, brawurowa jazda, agresja wobec policjantów i finał w Rzeszowie. Teraz sąd nie miał wątpliwości – 27-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego trafił na dwa miesiące do aresztu. A to dopiero początek jego problemów.
W niedzielę (04.01), po godzinie 19. funkcjonariusze Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej zwrócili uwagę na kierowcę seata. Celowo wprowadzał on auto w poślizg, stwarzając zagrożenie dla innych.
Nocny pościg
Funkcjonariusze dali sygnały świetlne i dźwiękowe do zatrzymania się. Kierowca je zignorował. Wcisnął „gaz do dechy” i ruszył w stronę Rzeszów.
Nocny pościg szybko przeniósł się poza granice Kolbuszowej. Styl jazdy 27-latka był coraz bardziej niebezpieczny. Policjanci zdecydowali się użyć radiowozu jako środka przymusu bezpośredniego, aby uniemożliwić dalszą ucieczkę…
Finał nastąpił na ulicy Marszałkowskiej w Rzeszowie. Doszło do uszkodzenia zarówno samochodu osobowego, jak i jednego z radiowozów.
Mężczyzna próbował jeszcze uciekać pieszo, jednak został błyskawicznie zatrzymany.


Agresja i alkohol
To nie był koniec dramatycznych scen. Podczas interwencji 27-latek zachowywał się agresywnie wobec policjantów – kierował wobec nich groźby i stosował przemoc, próbując zmusić funkcjonariuszy do odstąpienia od czynności służbowych.
Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad 0,22 promila alkoholu. Od mężczyzny pobrano również krew do dalszych badań.
W pojeździe znajdował się także 25-letni pasażer, który również został zatrzymany.
Na szczęście w wyniku pościgu nikt nie ucierpiał. Straty miały wyłącznie charakter materialny.
Więcej w artykule: Policyjny pościg z Kolbuszowej do Rzeszowa. Agresywny kierowca seata zatrzymany na ul. Marszałkowskiej.
Areszt tymczasowy
Kierowcę doprowadzono do prokuratury, gdzie usłyszał aż cztery zarzuty. Odpowie za:
- niezatrzymanie się do kontroli drogowej,
- czynną napaść na funkcjonariuszy,
- kierowanie gróźb karalnych,
- stosowanie przemocy wobec policjantów w celu zmuszenia ich do odstąpienia od czynności.
Grozi mu 10 lat więzienia
Zebrany materiał dowodowy był na tyle poważny, że policja i prokuratura złożyły wniosek o tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej przychylił się do tego wniosku i zdecydował o areszcie na okres dwóch miesięcy.
Konsekwencje tej jednej, brawurowej decyzji mogą okazać się dla 27-letniego kierowcy druzgocące. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.










