Modernizacja stadionu w Raniżowie pochłonęła ponad 8,5 mln zł i miała stać się wizytówką gminy. Zamiast tego obiekt wywołał falę kontrowersji. Radni i mieszkańcy alarmują o fuszerkach, a wójt Władysław Grądziel przekonuje, że to drobne usterki i naturalny etap użytkowania.
Przebudowa stadionu w Raniżowie to jedna z największych inwestycji w gminie w ostatnich latach. Kosztowała ponad 8,5 mln zł, z czego 5,3 mln zł pochodziło z programu Polski Ład.
Miliony w przebudowę stadionu w Raniżowie
Obiekt zyskał zupełnie nowy budynek stadionowy, zadaszone trybuny, kabiny dla rezerwowych, boisko wielofunkcyjne, bieżnię, a także nowe place i chodniki. Modernizacji doczekała się także główna płyta boiska, zamontowano też oświetlenie.
Choć władze gminy przekonują, że nowy stadion to powód do dumy, radni i mieszkańcy zgłaszają coraz więcej uwag. Na ostatniej sesji Rady Gminy Raniżów wywiązała się burzliwa dyskusja, w której nie zabrakło ostrych słów i wzajemnych zarzutów.
Kibic: – To jest bubel
Wątpliwości przedstawił radny Jan Puzio, powołując się na wiadomość od jednego z kibiców:
– „Kto poniesie konsekwencje za ten bubel w postaci stadionu? Wylewka na trybunach jest wykonana źle – podczas deszczu zbierają się kałuże. Murawa nie jest równomiernie podlewana, widać już suche plamy. Klub nie ma dostępu do włączania światła, a gdy oświetlenie działa, wybija bezpieczniki. Do tego bieżnia wygląda tak tandetnie, że przy mocniejszym wietrze się sypie. To skandal, że ktoś to odebrał” – czytał.
Radny przyznał, że zgadza się z częścią uwag.
– Murawa rzeczywiście wygląda nierówno, a bieżnia nie robi dobrego wrażenia – zaznaczył Jan Puzio.
Z kolei radny Marek Puzio wspominał, jak widział podlewanie murawy… wężem strażackim.
– System nawadniania nie obejmuje całej płyty boiska. Skoro wydano ponad 8,5 mln zł, to trawa powinna być podlewana automatycznie, a nie ręcznie. Pytanie też, czy bieżnia faktycznie jest dostępna dla mieszkańców, bo stadion zazwyczaj bywa zamknięty – stwierdził.

Wójt: – To nie dla Realu Madryt
Na przedstawione zarzuty odpowiadał wójt Władysław Grądziel, broniąc inwestycji.
– Obiekt jest bardzo dobrze wykonany i w bardzo dobrych pieniądzach. Malkontentów zawsze znajdziemy. Inwestycja jest objęta gwarancją, więc takie rzeczy jak kałuże czy drobne poprawki będą na bieżąco korygowane. To są normalne sytuacje przy nowych obiektach – przekonywał wójt.
Wójt nie ukrywał, że gmina nie mogła pozwolić sobie na najdroższe rozwiązania:
– Na sztuczną bieżnię po prostu nie było nas stać. Specjaliści zapewniają, że naturalna nawierzchnia została wykonana wzorcowo, ale potrzebuje czasu i odpowiedniego ubicia. To nie jest stadion pierwszoligowy, tu nie będzie grał Real Madryt. Mecze B-klasy mogą się odbywać bez problemu.
Jednocześnie Władysław Grądziel zapewnił, że stadion jest dostępny dla mieszkańców:
– Nie zbudowaliśmy maskotki, tylko obiekt do użytku. Podczas imprez, także z udziałem gości z zagranicy, obiekt zebrał same pochwały.
Problem z dostępnością
Wątpliwości radnych dotyczyły również kwestii bezpieczeństwa. Jak zauważył Marek Puzio, podczas imprezy „Sobótka” światła na stadionie były wyłączone, mimo że dzieci biegały po boisku.
Wójt odpowiedział ostro:
– Mówienie, że skoro inwestycja kosztowała 8 mln zł, to wszystko ma działać idealnie, to populizm. W polu trawa rośnie najlepiej – i to za darmo. Skupmy się na tym, co Raniżów zyskał. Wkrótce GOKSiR będzie miał tam swoją siedzibę, co ułatwi nadzór i ustali zasady korzystania z obiektu.

Sukces czy fuszerka?
Nowy stadion w Raniżowie bez wątpienia zmienił krajobraz gminy i podniósł standard sportowej infrastruktury. Jednak skala inwestycji – ponad 8,5 mln zł – sprawia, że mieszkańcy i radni oczekują jakości adekwatnej do wydanych środków.
Obiekt wciąż budzi emocje – dla jednych to powód do dumy, dla innych symbol fuszerki i zmarnowanych pieniędzy. Czy problemy z murawą, bieżnią i dostępnością dla mieszkańców zostaną szybko rozwiązane? Jak zawsze pokaże czas.










Jeden komentarz
Ważne że zaprzyjaźniona firma która od zawsze wszystko wygrywa w gminie przytuliła grosza