Mieszkańcy skarżą się, że pracownicy komunalni nie odbierają wszystkich śmieci, które wystawiają przed posesjami. Często bywa tak, że potem jeszcze raz przyjeżdżają po pojedyncze kosze, tracąc czas i paliwo. Zdaniem radnych to niegospodarność.
Problem poruszył radny Józef Fryc. Powiedział on, że od stycznia dzwonią do niego mieszkańcy ulicy Mieleckiej w Kolbuszowej Dolnej.
– Mają problem przy każdym odbiorze śmieci. Pytają co mają zrobić, jeśli śmieci są nie odbierane. Ja im zawsze odpowiadam, żeby dzwonili do Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Robią to i zazwyczaj po godzinie 15 śmieciarka jeszcze raz przyjeżdża. Wydaje mi się, że jest to niegospodarność – grzmiał radny.

W podobnym tonie wypowiadał się Krzysztof Wójcicki, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej:
– Niestety mam podobne doświadczenia. W takich sytuacjach przeważnie dzwonię do Urzędu Miejskiego i udaje się usunąć te śmieci w jeden dzień. Natomiast faktycznie zgadzam się, że to jest niegospodarność. Inaczej nie można nazwać sytuacji, kiedy specjalnie przyjeżdżają po jeden kosz. Nie wiem, z czego to wynika.
Co na to burmistrz Jan Zuba?
– Ja apeluję do wszystkich mieszkańców, żeby w takich sytuacjach dzwonili do Urzędu Miejskiego, do referatem gospodarki odpadowej. Każdy taki przypadek musi być zarejestrowany przez ten wydział. Zgodnie z umową za nieodebrane śmieci spółka zapłaci kary, więc proszę zgłaszać temat bezpośrednio do pana Mateusza Czachora. On będzie wiedział co z tym zrobić. Mam nadzieję że to nie jest powszechne zjawisko – dodał.