Przed nami 2026 rok. Zmieniamy kalendarze, składamy życzenia, planujemy kolejne dwanaście miesięcy. Tymczasem gdzieś obok, trochę po cichu, zmienia się mapa. Bez konferencji prasowych, bez wielkich zapowiedzi, bez fajerwerków. A jednak są to zmiany, które zostaną z nami na długo – nawet jeśli na pierwszy rzut oka niewielu je zauważy.
Od 1 stycznia 2026 roku z mapy Podkarpacia zniknie trzynaście nazw miejscowości lub ich części. To głównie przysiółki i fragmenty wsi, które formalnie istniały w rejestrach, ale w praktyce od dawna nie funkcjonowały. Ich nazw nie używali mieszkańcy, nie używały ich urzędy, nie pojawiały się w adresach ani nawet w codziennym języku.
Co zniknie z mapy?
Wśród nich znajdą się między innymi:
- Babice, Rączy Potok, Błonie, Na Rachawkach, Parcelacja Hawłowska – części wsi w gminie Pruchnik;
- Kolonia – przysiółek wsi Targowiska;
- Budy Duże – część miasta Przemyśl;
- Gliniaki – część wsi w gminie Trzebownisko;
- Brzeg i Madraszówka – części wsi w gminie Zarszyn;
- Przyrwa i Za Ławą – części wsi w gminie Strzyżów.
Państwo w tym przypadku nie tworzy nowej rzeczywistości, lecz porządkuje starą. Skoro jakaś nazwa nie żyje w języku, znika także z mapy. To nie jest atak na historię, lecz dopasowanie dokumentów do tego, jak ludzie faktycznie żyją.
Co się pojawi?
Mapa jednak nie tylko traci. Na Podkarpaciu pojawiają się także nowe wsie — miejscowości, które od lat funkcjonowały jak samodzielne jednostki.
- Kamionka Górna – do końca 2025 roku osada, od 1 stycznia 2026 roku wieś w gminie Krzeszów
- Kamionka Średnia – do końca 2025 roku osada, od 1 stycznia 2026 roku wieś w gminie Krzeszów
- Zalesie – do końca 2025 roku przysiółek wsi Targowiska, od 1 stycznia 2026 roku wieś
W dwóch pierwszych przypadkach to raczej formalne potwierdzenie stanu faktycznego. Zalesie jest już przykładem bardziej kontrowersyjnym — granice nowej wsi wyznaczono tylko na części przysiółka, bez uwzględnienia wszystkich terenów rolnych i leśnych. To wywołało bunt społeczny.
Pokazuje to wyraźnie, że mapa to nie tylko kreski na papierze, lecz także konkretne interesy, ziemia i przyszłość lokalnej społeczności.
Przysiółek staje się wsią
Ostatnie lata bardzo wyraźnie pokazują, że przysiółki coraz częściej stają się wsiami. Nie są to pojedyncze przypadki, lecz stały kierunek zmian.
- Zagórsko w powiecie mieleckim – do końca 2022 roku przysiółek wsi Podborze, od 1 stycznia 2023 roku wieś
- Burdze w powiecie stalowowolskim – do końca 2017 roku przysiółek wsi Przyszów, od 1 stycznia 2018 roku wieś
- Ruda w powiecie stalowowolskim – do końca 2017 roku przysiółek wsi Przyszów, od 1 stycznia 2018 roku wieś
- Buda Stalowska w powiecie tarnobrzeskim – do końca 2024 roku przysiółek wsi Alfredówka, od 1 stycznia 2025 roku wieś
- Dąbrówka w powiecie lubaczowskim – do końca 2023 roku przysiółek wsi Gorajec, od 1 stycznia 2024 roku wieś
To jest trend. Administracja zaczyna uznawać to, co mieszkańcy wiedzieli od dawna.
Nasz powiat poza nurtem
Na tle tych zmian powiat kolbuszowski wypada słabo. Nie było tu żadnych wyodrębnień, mimo że potencjał jest oczywisty. Miejsca, które od dawna nadają się do wyodrębnienia:
- Brzezówka – przysiółek wsi Domatków w gminie Kolbuszowa,
- Dąbrówka – przysiółek wsi Cmolas w gminie Cmolas,
- Kłodziny – przysiółek wsi Trzęsówka w gminie Cmolas,
- Osia Góra – przysiółek wsi Lipnica w sołectwie Nowy Dzikowiec, gmina Dzikowiec,
- Poręby Wolskie – przysiółek wsi Wola Raniżowska w gminie Raniżów,
- Posuchy – przysiółek wsi Zielonka w gminie Raniżów,
- Spie – część wsi Wilcza Wola w gminie Dzikowiec,
- Zembrza – przysiółek wsi Raniżów w gminie Raniżów.
To są miejscowości, które dawno przestały spełniać definicję przysiółka. Funkcjonują w świadomości mieszkańców, mają własną historię i tożsamość.
Mit małej wsi
Wciąż pokutuje przekonanie, że wieś musi być duża, mieć kościół, remizę i szkołę. To zwyczajnie nieprawda. W Polsce są setki małych wsi — także niesołeckich — liczących po 50, 100 czy 200 mieszkańców i nikt nie robi z tego problemu. Na Mazowszu czy w Świętokrzyskiem to norma.
U nas mówi się, że Płazówka albo Kłapówka są za małe. Są małe — to fakt — ale problemem nie jest wielkość, tylko sposób zarządzania. Duże wsie często się nie integrują, a sołectwa koncentrują się na centrum. Widać to po oświetleniu dróg czy chodnikach, które nagle się kończą.
Mniejsze społeczności często radzą sobie sprawniej, bo ludzie się znają i szybciej reagują.
Historia zepchnięta na bok
Wiele obecnych przysiółków było w przeszłości samodzielnymi wsiami. Brzezówka, Dąbrówka czy Spie miały własną podmiotowość, a niektóre nawet status gmin jednostkowych. Z czasem zostały zdegradowane — często bez jasnego powodu. To nie drobiazg, to wymazywanie lokalnej historii.
Kolbuszowa i brak odwagi
Kolbuszowa od niepamiętnych lat unika większych ruchów. Zmiana granic w 2018 roku była raczej korektą nazwy niż realnym poszerzeniem miasta. To, co wszyscy od dawna nazywali Kolbuszową, po prostu zostało formalnie nazwane Kolbuszową.
Efekt jest taki, że miasto pozostaje małe, podczas gdy inne ośrodki regionu rosną. To nie przypadek, lecz konsekwencja lat odkładania decyzji.
2026 rok to dobry moment, by spojrzeć na mapę bez emocji i bez strachu. Gminy w powiecie kolbuszowskim powinny zacząć wyodrębniać obszary, które się do tego nadają, porządkować nazwy i przywracać należne miejsce lokalnym społecznościom. Mapa ma pomagać w rozwoju, a nie blokować zmiany, bo „zawsze tak było”.

![Nowy rok, nowa mapa. Powiat kolbuszowski jednak bez zmian [SZKLANYM OKIEM] Nowy rok, nowa mapa. Powiat kolbuszowski jednak bez zmian [SZKLANYM OKIEM] - zdjęcie główne.](https://kolbuszowalokalnie.pl/wp-content/uploads/2025/12/Szklanym-Okiem-768x432.jpg)


![Psy błąkają się, ludzie się denerwują – problem, którego Kolbuszowa nie chce zamknąć Nowy rok, nowa mapa. Powiat kolbuszowski jednak bez zmian [SZKLANYM OKIEM] - zdjęcie główne.](https://kolbuszowalokalnie.pl/wp-content/uploads/2025/12/Szklanym-Okiem-450x253.jpg)

