Sąsiednie samorządy biją na trwogę. Media regionalne piszą o możliwym zahamowaniu rozwoju. Rozgłośnie radiowe mówią o wykluczeniu komunikacyjnym i błędach, których skutki będziemy odczuwać przez dekady. Dla mieszkańców powiatu kolbuszowskiego nie jest to nowość.
My – dziennikarze mediów niezależnych – mówiliśmy o tym wcześniej. Robiliśmy to, zanim pojawiły się konferencje prasowe, zanim padły dramatyczne hasła o marginalizacji; zanim obudzili się ci, którzy dziś krzyczą najgłośniej.
Ostrzegaliśmy, że wybór wariantu obwodnicy Kolbuszowej nie jest technicznym detalem, lecz strategiczną decyzją na pokolenia.
Kto forsował ten wariant
W czasie, gdy ważyły się losy nowego przebiegu drogi krajowej nr 9, jeden wariant był wyraźnie promowany. Wariant 4.1 nie pojawił się przypadkiem. Miał swych rzeczników i polityczne wsparcie.
Popierali go najważniejsi lokalni politycy: ówczesny burmistrz Kolbuszowej (dziś radny powiatowy), zastępca marszałka województwa, radna Sejmiku oraz poseł na Sejm RP.
To nie jest rozliczenie personalne. To przypomnienie faktu: konkretne osoby, pełniące konkretne funkcje publiczne, miały realny wpływ na kierunek, który obrano — mimo ostrzeżeń.
Razem z Mielcem
W tej dyskusji zbyt rzadko mówi się wprost o jednym kluczowym fakcie: Kolbuszowa jest gospodarczo uzależniona od Mielca. Mielec to:
- drugie co do wielkości miasto regionu,
- najbardziej uprzemysłowiony ośrodek tej części naszego województwa,
- centrum miejsc pracy, logistyki i inwestycji,
- rdzeń Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Kolbuszowa nie funkcjonuje obok Mielca. Kolbuszowa funkcjonuje z Mielcem — jako część tego samego organizmu gospodarczego. Nieprzypadkowo znajduje się w SSE Euro-Park Mielec jako podstrefa Kolbuszowa.
Codziennie tysiące mieszkańców powiatu kolbuszowskiego dojeżdżają do pracy w Mielcu. Firmy z Kolbuszowej są podwykonawcami dla mieleckiego przemysłu. Każde utrudnienie komunikacyjne na tej osi to realne straty — nie teoretyczne wyliczenia.
Jak można było
Dlatego niezrozumiałe było i w dalszym ciągu jest forsowanie wariantu, który:
- nie tworzy logicznego połączenia Mielca z Rzeszowem,
- nie wyprowadza w pełni ruchu tranzytowego z Kolbuszowej,
- pozostawia miasto wąskim gardłem na osi północ–południe.
Skoro obwodnica Nowej Dęby biegnie po stronie zachodniej; skoro planuje się wpięcie w węzeł A4 Rzeszów Zachód, skoro mówi się o spójnej sieci transportowej naszego regionu. To wariant zachodni – wariant 9 lub do niego zbliżony – był jedynym rozwiązaniem systemowym.
Kto dalej pojedzie
Przy forsowanym dziś przebiegu obwodnicy trzeba powiedzieć jedno wprost: podróżni jadący w kierunku Mielca, Dębicy, Sędziszowa Małopolskiego, Kamionki, Tuszymy, Ropczyc czy Przecławia nadal będą przejeżdżać przez Kolbuszową.
Ruch na osi Mielec–Rzeszów nie zostanie w pełni wyprowadzony poza miasto. Kolbuszowa pozostanie wąskim gardłem — mimo że obwodnica formalnie powstanie. To zaprzeczenie idei tej inwestycji.
Stara bierność
Kolbuszowa ma dziś nowego burmistrza i nowego zastępcę. Początek był dynamiczny.
Były zapowiedzi, medialny rozmach, obietnice.
Zapowiedziano sygnalizację świetlną.
Zapowiedziano inwestycje przy stadionie.
Mówiono o nowym basenie i utworzeniu MOSiR.
I warto zapytać spokojnie: po co gadać? Po co obiecywać, jeśli tematów się nie rusza? Po co zapowiadać, jeśli sprawy znikają bez wyjaśnienia?
W sprawie obwodnicy brakuje wyraźnego stanowiska i nacisku. A brak reakcji w takiej sprawie też jest decyzją.
Milczenie społeczne
Kolbuszowa ma jeszcze jeden problem: społeczeństwo bierne.
Nie ma presji. Nie ma rozliczania obietnic. Ludzie idą za pasterzem. To nie obelga — w kościele nikt się nie obraża, gdy wiernych nazywa się owczarnią.
Problem zaczyna się wtedy, gdy pasterz prowadzi w złym kierunku, a owce nie pytają dokąd.
Milczenie społeczne zawsze działa na korzyść tych, którzy już podjęli dane decyzje.
Cisza na poziomie europejskim
Sprawa obwodnicy Kolbuszowej była dwukrotnie zgłaszana europosłowi z naszego regionu. Temat był jasny i konkretny. I nic się nie wydarzyło.
To zastanawia, bo ten sam europoseł chętnie zabiera głos tam, gdzie jest głośno. Sam wyraził zdziwienie, że droga krajowa nr 9 nie biegnie „za Albertem”. Zdziwienie było. Działań — nie.
Kiedyś angażował się w lokalne sprawy chętnie. Dziś, gdy ma większy wpływ, zapadła cisza.
Trudno tego nie zauważyć.
Ostrzegaliśmy pierwsi
To trzeba powiedzieć jasno: ostrzegaliśmy jako pierwsi, że wybór wariantu 4.1 jest błędem. Że nie uwzględnia Mielca, strefy ekonomicznej i realnych przepływów ludzi oraz towarów.
Dziś inni mówią to samo. Tylko że dziś jest już znacznie trudniej cokolwiek zmienić.
Na koniec
Obwodnica Kolbuszowej nie może być projektem oderwanym od Mielca. Bez Mielca nie ma rozwoju Kolbuszowej. Bez dobrej komunikacji nie będzie inwestycji ani miejsc pracy.
Wariant zachodni — wariant 9 lub rozwiązanie do niego zbliżone — to jedyna droga, która ma sens komunikacyjny i gospodarczy.
Pozostaje jedno pytanie:
czy jeszcze chcemy o to zawalczyć,
czy znowu przejdziemy obok w ciszy.




![Między Mielcem a Rzeszowem. Zmarnowana szansa Kolbuszowej Nowy rok, nowa mapa. Powiat kolbuszowski jednak bez zmian [SZKLANYM OKIEM] - zdjęcie główne.](https://kolbuszowalokalnie.pl/wp-content/uploads/2025/12/Szklanym-Okiem-768x432.jpg)




