Dzień 11 lipca od kilku tygodni jest jednym z najczęściej komentowanych tematów w Polsce, w tym także w powiecie kolbuszowskim. Niedawno informowaliśmy o apelu Ruchu Narodowego. Zwrócił się on do wszystkich samorządów naszego powiatu o wywieszenie biało-czerwonych flag w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej.
Teraz emocje dotykają również Mielca. Wszystko za sprawą planowanej budowy miejsca pamięci poświęconego ofiarom Rzezi Wołyńskiej. Andrzej Talarek w swym felietonie wyraził obawy, że inicjatywa może zostać wykorzystana do wzmacniania niechęci wobec Ukraińców.
Powód do podziałów?
Przy parafii pw. Ducha Świętego w Mielcu powstaje pomnik Rzezi Wołyńskiej w Mielcu. Pierwszym etapem będzie odsłonięcie tablicy pamiątkowej. W kolejnych latach monument ma zostać rozbudowany o symboliczne kolumbarium z kapsułami ziemi przywożonej z miejsc, gdzie doszło do zbrodni.
Inicjatorzy podkreślają, że celem przedsięwzięcia jest wyłącznie godne upamiętnienie ofiar oraz stworzenie przestrzeni modlitwy, refleksji i edukacji historycznej. Według zapowiedzi miejsce ma służyć oddawaniu hołdu pomordowanym, a nie budowaniu niechęci wobec współczesnych narodów.
Wątpliwości
Tymczasem znany mielecki felietonista, Andrzej Talarek napisał, że pamięć o ofiarach jest potrzebna, jednak obawia się, iż w obecnych realiach społecznych pomnik może stać się miejscem wykorzystywanym przez osoby szerzące nienawiść wobec Ukraińców.
To głos, który warto odnotować. Jednocześnie trudno zgodzić się z tezą, że samo upamiętnienie ofiar oznacza zachętę do wrogości.
Pamięć i przebaczenie
Historia Polski pokazuje, że można jednocześnie pamiętać i dążyć do pojednania.
Przecież rocznice Powstania Warszawskiego czy zbrodni katyńskiej nie są obchodzone po to, aby wzbudzać nienawiść wobec współczesnych Niemców czy Rosjan. Są wyrazem szacunku wobec ofiar i przypomnieniem o tragicznych wydarzeniach, które nigdy nie powinny się powtórzyć.
Podobnie jest z Wołyniem. Pamięć o zamordowanych Polakach nie stoi w sprzeczności z budowaniem dobrych relacji między narodami. Warto pamiętać, że ofiarami UPA byli byli także Ukraińcy, którzy pomagali swoim polskim sąsiadom lub sprzeciwiali się zbrodniom.
Zdjęcie z plakatu
Talarek odniósł się również do publikacji jednego z lokalnych portali, zarzucając redakcji wykorzystanie drastycznej grafiki.
Warto jednak zauważyć, że ilustracja pochodziła z materiałów promujących film „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego – produkcji, której część scen powstawała w kolbuszowskim skansenie z udziałem mieszkańców regionu.
Film od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów pokazujących tragedię Wołynia.
Więcej o tym w artykule: Andrzej Talarek: Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Mielcu może stać się miejscem szerzenia nienawiści wobec Ukraińców
Trudna historia
Temat Rzezi Wołyńskiej od lat budzi ogromne emocje i zapewne jeszcze długo będzie przedmiotem publicznej debaty. Jedno wydaje się jednak bezsporne – pamięć o ofiarach jest elementem historii, którego nie można pomijać.
To, czy miejsce pamięci stanie się przestrzenią refleksji i modlitwy, czy też kolejnym polem politycznych sporów, zależy przede wszystkim od ludzi, którzy będą je odwiedzać.
Bo prawda historyczna i pojednanie nie muszą się wzajemnie wykluczać. Wręcz przeciwnie – jedno bez drugiego trudno zbudować.








