70 lat temu zginęli z rąk komunistów. „Zerwikaptur” i jego Żołnierze




Dziś mija równe 70. lat od bohaterskiej śmierci por. Tadeusza Jaworskiego „Zerwikaptura” i jego żołnierzy. Zginęli oni z rąk komunistów w obławie pod Toporowem, na terenie dzisiejszej gminy Cmolas. Oto jak to zdarzenie opisało mieleckie stowarzyszenie „Prawda i Pamięć”:




Miało to miejsce 25 listopada 1946 r. Grupa pościgowa liczyła 25 ludzi: 20 KBW, 4 funkcjonariuszy UB i 1 milicjant. „Zerwikaptur”, mimo ostrzeżeń Wojciecha Lisa, legendarnego „Mściciela”, wraz z podkomendnymi zmarnował wiele czasu w karczmie w Ostrowach Tuszowskich, nie zdając sobie sprawy z zastawionej na niego pułapki. Jego oddział w końcu wyruszył zdobytym busem w kierunku lasów paterackich. W okolicy Toporowa wpadli w zastawioną przez UB zasadzkę…




Tych, którzy próbowali się wydostać z wnętrza samochodu, kosiły gęste serie z karabinów maszynowych. Jaworskiemu udało się jednak wyskoczyć z samochodu. Biegnąc w kierunku najbliższego z napastników, ostrzeliwał się z parabellum. Zginął przeszyty kilkoma seriami. Dwóm żołnierzom jadącym na schodach autobusu udało się jednak wydostać z matni i przeżyć i zbiec. Byli to Stanisław Piechota i Jan Loc. Stanisław Piechota ranny w nogę został złapany. Przesiedział kilkanaście lat w ubeckich kazamatach. Oprócz żołnierzy zginęli również kierowca i jego pomocnik.




Wśród ofiar znalazł się również bratanek Wojciecha Lisa „Mściciela”, młodziutki szer. Stanisław Lis. Przy zwłokach nie znaleziono żadnych dokumentów, co było zasadą konspiracji, by ich nie nosić ze sobą, w celu ochrony rodzin przed represjami. Zabitych przewieziono do Ostrów Tuszowskich w celu identyfikacji przez tamtejsza ludność. Mieszkańcy jednak milczeli…




Zwłoki Żołnierzy Niezłomnych zostały wywiezione furmankami przez UB na cmentarz w Kolbuszowej, gdzie spoczywają do dziś. Tragedia pod Toporowem nie spowodowała całkowitego zniszczenia grupy ,,Zerwikaptura”. Dowództwo nad pozostałymi żołnierzami przejął Czesław Dróżdżyński.




W miejscu śmierci żołnierzy znajduje się dziś krzyż i tablica z nazwiskami poległych, umieszczona tam dzięki staraniom Mariana Czachora. Pierwszy drewniany krzyż w tym miejscu postawił Wojciech Lis. Gdy ten uległ zniszczeniu, ktoś postawił kolejny. W 1994 r. Jan Piekarski ufundował pomniczek i tablicę z inskrypcją: ,,Żyli, bo chciałeś. Umarli, bo kazałeś. Przechodniu, skłoń głowę i zmów pacierz. Tu zginęło 9 młodych ludzi od kul wroga. Wieczne im odpoczywanie…”.

 




3 Komentarze

    • Porwali autobus razem z kierowcą i konduktorem. Ci ludzie zginęli razem z nimi. Ani porwanie autobusu, ani śmierć obsługi nie przybliżyła upadku komunizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.